Doświadczenie śmierci, w jakiejkolwiek formie, daje nam poczucie końca. Uczucie, które jest nam potrzebne, aby nie trwonić czasu, jaki nam pozostał w świecie, jaki zastaliśmy.
Dowiedziałem się dzień wcześniej o sąsiedzie, który umarł niedawno, a jego klepsydra zawisła na murze domu, w którym spędziłem dzieciństwo. Mężczyzna ten, którego imienia nawet nie pamiętam, był stałym horyzontem gdzieś na mapie mojego świata. Znał mojego ojca, zimnego, brutalnego mężczyznę, który po części uczynił mnie, mną. Czy śmierć jest końcem ? Dla żyjących na pewno. Dla wierzących jest jakąś mglistą nadzieją, że ich ból, kiedyś, gdzieś zniknie i będą nadal, gdzieś, kiedyś, wciąż sobą, przechadzać się w świecie bez cierpienia.
Mężczyzna, który umarł, był jednym z jedynych, którzy zjawili się na pogrzebie mojego ojca. Jednym z jedynych, którzy pili z nim alkohol i znali go bardziej niż ja, kiedykolwiek będę w stanie go poznać.
Pewne rzeczy są w świecie, niezmienne. To ludzi koniec i zwykłe ludzie zagubienie. Nie wiemy, gdzie idziemy, w tych pozorach ambicji, walki o przetrwanie, niekończącej się drogi okazującej się biegiem, po metę, którą jest śmierć.
17-10-2025
